Depresję trzeba leczyć
Depresja a lęk
Choroba wzlotów i upadków
Depresja a wiek podeszły
Najważniejsza jest diagnoza
Piekło jest domem moim
   

DEPRESJĘ TRZEBA LECZYĆ

Rozmowa z dr n. med. Dariuszem Wasilewskim - psychiatrą


Czy depresja jest chorobą? Jakie są jej objawy?

Dariusz Wasilewski: Depresja jest chorobą i to poważną. Taką samą jak choroby krążenia, cukrzyca, choroby wątroby, nerek, jak grypa. I dlatego też, jak każda choroba powinna być leczona. Typową depresję można dostrzec dosyć szybko. Charakteryzuje się przede wszystkim smutkiem, przygnębieniem, utratą zainteresowań, "nic nie cieszy". Człowieka dotkniętego depresją nic nie jest w stanie rozbawić. Brakuje ochoty na jakąkolwiek aktywność, pojawiają się kłopoty z zaśnięciem, osoba często budzi się w nocy. Zaczyna odczuwać lęk, który stale jej towarzyszy. Lęk ten umiejscawia się w okolicach klatki piersiowej lub pleców. Nazywa się go lękiem uogólnionym. Mogą być także inne formy lęku. Wręcz panika, fobie.

Czasem depresja przebiega zupełnie inaczej, mniej charakterystycznie, jest niewidoczna. Na przykład możemy być stale zmęczeni, co bardziej kojarzy się z przepracowaniem. A niczym nie wytłumaczone zmęczenie może być maską depresji. Inną maską depresji jest bezsenność. Niby nic specjalnego się nie dzieje, ale pojawiają się kłopoty z zasypianiem, budzenie się w nocy. Podobnie jest z różnymi dolegliwościami bólowymi. Wydajemy dużo pieniędzy na środki przeciwbólowe, które nie są skuteczne, a okazuje się, że za tym przewlekłym bólem (głowy, kręgosłupa) stoi depresja. Wystarczy podać leki przeciwdepresyjne i bóle się zmniejszą. Bywa tak, że depresja naśladuje choroby serca. Bóle w okolicy serca, dolegliwości przewodu pokarmowego, żołądka - za tym wszystkim może stać depresja. Jeśli ktoś odczuwa szereg różnych nietypowych dolegliwości, a badania nie wykazują niczego złego, wówczas powinna ona skonsultować się ze specjalistą.


Guru polskiej psychiatrii - prof. Antoni Kępiński - napisał, że depresja to "swoiste piekło za życia". Czy Pan zgadza się z tą opinią?

D.W.: Zdecydowanie tak. Ten, kto nie dotknął tej choroby, nie zrozumie jej. Dlatego też często jest tak, że chory wysłuchuje uwag typu "co ty tak narzekasz", "weź się wreszcie za siebie", "weź się w garść", "skup się i działaj".
To równie dobre uwagi, jak dla kogoś, kto leży po trzecim zawale na "erce". Proszę spróbować kazać mu się "wziąć w garść". Depresja jest piekłem. To widzenie świata w szarych lub czarnych barwach, niemożność cieszenia się. Człowiek, który nie jest w stanie odczuwać radości jest bardzo nieszczęśliwy.


Czy depresję można zróżnicować? Jakie są rodzaje depresji?


D.W.: Depresja ma wiele twarzy. Można je odnieść do pewnych przyczyn.
Na przykład depresje po urazach psychicznych. Najczęściej są to reakcje na utratę – kogoś bliskiego, pracy, pozycji. I nie jest to fizjologiczny smutek, np. żałoba po śmierci bliskiej osoby. Wówczas większość ludzi odczuwa smutek, ale on przemija. Depresja jest znacznie dłuższym zjawiskiem. Inne przyczyny depresji to ciężkie choroby somatyczne - choroby nowotworowe, serca, nadciśnienie, choroby układu endokrynnego, choroby mózgu, ciężkie zakażenia, wirusowe zapalenie wątroby. Każda choroba może wywołać pewne zaburzenia funkcjonowania mózgu i spowodować depresję. Trzecia grupa to tzw. depresje endogenne, czyli takie, które przychodzą nie wiadomo skąd. Z przyczyn niejasnych, wewnętrznych, biologicznych. Z tą depresją można się urodzić i ona może się ujawnić. Zdarza się, że mamy szczęśliwą rodzinę, pracę, dom, a mimo to zapadamy na depresję. W takiej sytuacji nie wyklucza się wrodzonych skłonności do depresji.


Czy depresja jest chorobą dziedziczną?

D.W.: Tak. Ale oczywiście nie należy przesadzać. Nawet jeśli ktoś w rodzinie cierpiał na depresją, nie oznacza to, że choroba natychmiast zostanie odziedziczona. Nie mniej, jest pewnego rodzaju obciążenie. Ci, u których w rodzinie jest chory na depresję, mają większe szanse na zachorowania. Ale nie mniej ważny jest wpływ środowiska i stresy życiowe, to w jakim otoczeniu będziemy się wychowywać, dorastać. To będzie miało na nas wpływ.


Czy prawdą jest, że na depresję częściej zapadają kobiety? Jeżeli tak, to dlaczego?

D.W.: Przynajmniej dwukrotnie częściej. Tak do końca nie wiadomo dlaczego. U kobiet jest większa zapadalność na tę chorobę, ale i lepsza wykrywalność. Kobiety częściej szukają pomocy i chcą powiedzieć światu - cierpię. Mężczyźni, zwłaszcza w "wersji macho" bardzo długo ukrywają problemy lub starają się rozwiązać je sami. Ot choćby w tak patologiczny sposób, jak pijąc alkohol. Niewątpliwie jest jakiś czynnik, który powoduje, że kobiety cierpią częściej. Niektórzy uważają, że jest to związane z okresami życia kobiety - pokwitania, okresem rozrodczym, przekwitania. Są to jednak hipotezy.


Jak można pomóc choremu? Jak ta kwestia wygląda w Polsce?

D.W.: Myślę, że warto podkreślić jedno. Depresję trzeba leczyć. Nie leczona depresja może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. Najpoważniejsza to samobójstwo. Bardzo często osoby chore podejmują próbę samobójczą. Części z nich się udaje. Depresja ma także wpływ na życie rodzinne - nadweręża bardzo silne związki, powoduje rozpad związków słabych. Ma wpływ na wychowywanie dzieci. Zauważono, że dzieci matek cierpiących na depresję gorzej się uczą, mimo zdolności. Depresja wpływa na pracę zawodową. Człowiek nie jest w stanie pracować, często przebywa na zwolnieniu lekarskim, często zmienia pracę bądź zostaje z niej wyrzucony, nie może znaleźć nowej. Jak tym ludziom pomóc? Przede wszystkim, choćby przy cieniu podejrzenia – należy pójść do lekarza na konsultację. Najlepiej oczywiście do psychiatry, ale w Polsce wielu ludzi wstydzi się pójść po poradę psychiatryczną. Jeżeli ten wstyd jest duży - można wybrać się do lekarza rodzinnego lub takiego, któremu ufamy. Nie wolno bagatelizować choćby nikłych objawów choroby. Inną kwestią jest dostępność do lekarzy specjalistów. W Polsce poradnie zdrowia psychicznego, których wcale nie jest wiele, są obłożone. Z kolei lecznictwo prywatne wymaga pewnych nakładów finansowych. Nie wszystkich na nie stać. Mimo to trzeba starać się dotrzeć do fachowej pomocy. Ważna jest także profilaktyka. Lepiej nie leczyć, tylko zapobiegać. Jak? Starać się żyć w pewnej harmonii, nie obciążać się za bardzo, nie poddawać się presji naszych czasów, minimalizować stres. Brzmi to może zbyt banalnie, ale trzeba starać się żyć rozsądnie, pamiętać, aby przynajmniej godzinę-dwie w ciągu dnia poświęcić na relaks.


Czy depresję, nawet tę najtrudniejszą, można wyleczyć?

D.W.: Tak. Depresja jest chorobą wyleczalną pod warunkiem, że jest leczona prawidłowo, a leczenie nie jest przerwane przedwcześnie. Statystyki mówią, że około 60-80% przypadków depresji jest wyleczalnych. Pozostałe przypadki to depresja przewlekła. Wówczas leczenie jest dosyć trudne. Są okresy niepełnych wyzdrowień. Ponadto należy pamiętać, że depresja ma charakter nawrotowy. Dla profilaktyki ważne jest więc, aby przeciwdziałać tym nawrotom. Najlepszym sposobem jest długoterminowe zażywanie środków przeciwdepresyjnych, nie odstawianie ich zbyt wcześnie. Nie wolno odstawiać leku, kiedy skończą się objawy. Jego długotrwałe branie ma znaczenie profilaktyczne. W przypadku zachorowania na depresję pierwszy raz okres leczenia wynosi minimum 6 miesięcy, ale już przy drugim zachorowaniu leczenie to będzie znacznie dłuższe.


Ponad połowa chorych w Polsce nie korzysta z żadnej formy pomocy. Dlaczego Polacy wciąż wstydzą się chodzić do psychiatry? Z czego to wynika?

D.W.: To są dwie różne sprawy. Nie tylko w Polsce ludzie się tego wstydzą. 50-60% chorych na depresję w Europie nie korzysta z pomocy. Nie jest to związane jedynie ze wstydem. W dużej mierze dotyczy to braku świadomości choroby. Ludzie nie zawsze wiedzą, że są chorzy. Jak już wspomniałem depresja ma różne oblicza i w sytuacji, kiedy jej objawy są nietypowe, trudno się od razu zorientować, czy mamy do czynienia z depresją. Często, na przykład, skarżymy się na dolegliwości fizyczne. A w depresji to jeden z objawów. Udajemy się do internisty, a nie do psychiatry. Uważa, się, że około 30% pacjentów lekarzy rodzinnych, to osoby z zaburzeniami depresyjnymi. Jest to problem złożony, na który składa się wiele czynników. Najbardziej istotny to brak świadomości choroby. Staramy się "nieść swój krzyż" i wydaje się nam, że nie my jedyni. Lecz to nieprawda. Jeżeli jest nam źle i nic nas nie cieszy to może to być objaw depresji.


Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiała: Beata Kołodziejska

   




Elektrowstrząsy - bezpieczniejsze niż myślisz...
wiecej>>>


Depresja sezonowa
wiecej>>>


HIPOCHONDRIA czyli LĘK O ZDROWIE
wiecej>>>


DEPRESJA DZIECI I MŁODZIEŻY
wiecej>>>


 

© Stowarzyszenie APD 2004 designed by C A N O N I A